
— Poleciła mu pani odłączyć się od reszty Grupy?
— Nie, sir.
— Czy poinformował panią, co zamierza, nim wydał rozkaz?
— Nie, sir.
— A więc działał całkowicie z własnej inicjatywy, bez rozkazów z okrętu flagowego?
— Tak, sir.
— Rozkazała mu pani wrócić do szyku?
— Tak, sir.
— Jeden raz czy więcej?
— Kilkakrotnie, sir.
— Czy wykonał pani rozkaz?
— Nie, sir. Nie wykonał.
— Czy pozostałe okręty Siedemnastej eskadry wróciły do szyku, gdy im to pani poleciła?
— Tak, sir.
— A okręt kapitana Younga…?
— Leciał poprzednim kursem, cały czas oddalając się od pola walki — powiedziała, nie podnosząc głosu, lecz z lodowatym błyskiem w oczach.
Holograficzny obraz znieruchomiał.
W sali przez moment panowała absolutna cisza. Holoprojekcja zniknęła i zapaliły się wszystkie światła. Obecni skupili uwagę na stojącej na mównicy kapitan z naszywkami prokuratury wojskowej na rękawie kurtki mundurowej.
— To najistotniejsza część zeznań lady Harrington złożonych przed sądem oficerskim — oznajmiła rzeczowo tonem prawnika przyzwyczajonego do wystąpień na sali sądowej. — Całe zeznanie, podobnie jak zeznania innych świadków, jest naturalnie do dyspozycji. Czy ktoś z obecnych chciałby obejrzeć dalszy ich ciąg, nim przejdziemy do innego materiału dowodowego?
Admirał Cordwainer spojrzała, unosząc brew, na Corteza; zastanawiała się, czy Piąty Lord Przestrzeni wyłapał te same niuanse co ona. Co prawda ona była doświadczonym prawnikiem, toteż zwracała większą uwagę na to, czego ludzie nie mówili i w jaki sposób to robili, ale Lucien Cortez był oficerem liniowym o dużym doświadczeniu. Błysk w jego oczach i zaciśnięte usta mówiły same za siebie. Potrząsnął przecząco głową. Oboje spojrzeli wymownie na czekającą na ich reakcje kapitan.
