Przerwała ponownie, czekając na reakcję słuchaczy. Nikt się nie odezwał, uruchomiła więc holoprojektor. Postacie ożyły, a ciszę przerwało wycie alarmów, popiskiwanie modułów łączności i inne dźwięki wszechobecne podczas walki na każdym stanowisku dowodzenia, tyle że trzykrotnie głośniejsze.

Nagrania były niezwykle realistyczne. Admirał Cordwainer pochyliła się, odruchowo dając się ogarnąć tej rzeczywistości. Nie zdziwiło jej, że ktoś jęknął za jej plecami, gdy ciężki krążownik Circe eksplodował po serii trafień, ale sama nie odrywała wzroku od mostka HMS Nike i kobiety zasiadającej w kapitańskim fotelu, która w niczym nie przypominała zimnej, oschłej oficer składającej zeznania, które przed chwilą obejrzeli.

— Formacja Reno! — poleciła ostro. — I proszę przekazać krążownikom, panie Monet, żeby dokładniej trzymały się szyku!

Rozkaz kapitan Harrington spowodował, że cała Grupa Wydzielona zmieniła nieco szyk niczym dobrze zgrane urządzenie, skupiając się w ciaśniejszą formację. Natychmiast dało się zauważyć, że zmiana wpłynęła korzystnie na skuteczność obrony antyrakietowej. Admirał Cordwainer zarejestrowała to jednakże jakby mimochodem, ponieważ jej uwagę nadal przykuwała kapitan Harrington, kojarząca się jej nieodparcie z walkirią. Patrząc na nią, miało się wrażenie, że musiała być właśnie tam gdzie była i wydawało się niemożliwe, by mogła zajmować się czymkolwiek innym. Jej twarz była spokojna, ale był to spokój zabójcy skoncentrowanego całkowicie na wykonaniu zadania. Była duszą aktywności na mostku niczym doskonały dyrygent prowadzący świetnie wyszkoloną orkiestrę i osiągający doskonałość wykonania nieosiągalną dla muzyków pozbawionych jej kierownictwa. Była w swoim żywiole i robiła to, do czego miała wrodzone predyspozycje i czego ją nauczono — kierowała swym okrętem w walce, a okręt ten przewodził całej Grupie Wydzielonej.



8 из 359