
A na holoprojekcji taktycznej rozbłysły nowe zielone punkty — dziesięć dreadnaughtów Królewskiej Marynarki wraz z okrętami osłony, które po paru sekundach przyjęły kurs przechwytujący i zwiększyły prędkość. Admirał Sarnow przyglądał się im przez moment z uśmiechem, po czym odwrócił się do kamery, chcąc przekazać wiadomość kapitan Harrington… i w tym momencie HMS Nike szarpnął się jak oszalały — w jego kadłub trafiły wiązki impulsowych głowic laserowych, rozpruwając pancerz i sięgając w głąb okrętu. Na mostku zawyły nowe alarmy, część ekranów zgasła, gdy przedział koordynacyjny przestał istnieć, ale i tak było to jedynie tło do orgii zniszczeń, która zapanowała na pomoście flagowym.
Admirał Alyce Cordwainer wgniotło w fotel to, co zobaczyła na ekranie, gdy ściana pomostu zmieniła się w rozpalone odłamki pancerne wepchnięte siłą eksplozji do pomieszczenia. Nigdy nie brała udziału w walce; miała żywą wyobraźnię, ale oglądanie rzeczywistej masakry, zniszczeń i chaosu było czymś zupełnie innym od wyobrażenia ich sobie. Fontanny krwi, tocząca się po pokładzie głowa, wycie rannych i świst uciekającego z przedziału powietrza — wszystko to sprawiło, że żołądek podniósł się jej do gardła. A ukoronowaniem wszystkiego był widok zmasakrowanego ciała Sarnowa wyrwanego z fotela wraz z uprzężą antyurazową, leżącego niczym skrwawiona, szmaciana lalka na pokładzie.
Zmusiła się, by oderwać od niego wzrok, przestać słyszeć krzyki rannych i skoncentrować się na obrazie mostka HMS Nike. Na twarzy Honor Harrington widać było najpierw szok i żal, sekundę później zrozumienie tego, co się stało, i świadomość, co to może oznaczać, a w następnej chwili stanowczość — Honor podjęła decyzję. Żadne z tych uczuć nie miało zresztą najmniejszego odzwierciedlenia w jej głosie, gdy potwierdzała napływające lawinowo meldunki o uszkodzeniach, stratach i zniszczeniach. Cordwainer w tym momencie doskonale zrozumiała jej dylemat i to, dlaczego podjęła taką właśnie decyzję.
