
— Rozkazy, sir? — spytał chrapliwie.
Young z najwyższym trudem przeniósł spojrzenie na ekran taktyczny. Blady, z wytrzeszczonymi z przerażenia oczyma wpatrywał się w masakrę spowodowaną jego dezercją.
— Rozkazy, sir?! — Prawie krzyknął pierwszy oficer.
Odpowiedziała mu cisza. Kapitan lord Pavel Young zacisnął zęby i skulił się w fotelu, nie odrywając wzroku od ekranu taktycznego i nie odzywając się słowem.
— Warlock nie odpowiada, ma’am — zameldował z osłupieniem oficer łącznościowy HMS Nike.
Krążownikiem liniowym wstrząsnęło kolejne trafienie.
Harrington odwróciła się w stronę łącznościowca i mężczyzna prawie się cofnął, widząc wyraz jej twarzy. Malowało się na niej zaskoczenie i wściekłość, ale i coś więcej: żądza mordu i nienawiść.
— Natychmiast bezpośrednie połączenie z kapitanem Youngiem! — zażądała lodowatym tonem.
— Aye, aye, ma’am.
Oficer wcisnął kombinację klawiszy i ekran łączności wypełniła blada i mokra od potu twarz Younga o oczach zaszczutego zwierzęcia.
— Natychmiast wrócić do szyku, kapitanie Young! — rozkazała Honor.
Young spojrzał na nią, poruszył ustami i nie wydał żadnego dźwięku.
— Young, do cholery, masz natychmiast wracać do szyku! — ryknęła, tracąc panowanie nad sobą.
Ekran ściemniał i zamarł — Young przerwał połączenie.
Przez jedną pełną sekundę na mostku HMS Nike panowała absolutna cisza. Nikt nie mógł uwierzyć, że to, co widzieli, stało się naprawdę. Ciszę przerwała kolejna seria trafień — rozległy się alarmy uszkodzeniowe i meldunki ekip awaryjnych, a okrętem wstrząsnęła seria eksplozji. Harrington oderwała wzrok od pustego ekranu, spojrzała na oficera łącznościowego i poleciła już w miarę spokojnym głosem:
